Kredyty na całym świecie

Dzisiaj w mediach nie brakuje programów ekonomicznych, które starają się nie tylko dokładnie opisać rzeczywistość kryzysu, ale także odpowiedzieć na pytania o jego przyczyny i efekty końcowe. Ważne jest także odpowiedzenie na pytania co do przyszłości całego systemu finansowego świata – jeszcze nigdy do tej pory kapitalizm w wydaniu globalnym nie był tak poważnie podważany jako najskuteczniejsza forma zarządzania gospodarkami i przepływem wartościami czy kapitału. Społeczeństwa czujące się najmocniej oszukane walczą dzisiaj bardzo głośno i ostro nie tylko z instytucjami finansowymi, chociaż naturalnie to banki stawiane są za przykład wszystkiego co złe i patologiczne w globalnych finansach. Nie lepiej mówi się jednak także o elitach politycznych, które powinny być odporne na finansowe lobby i skutecznie zabezpieczać interesy obywateli. Tymczasem nie tylko w USA zmiany prawne i brak twardych reform ekonomicznych pozwoliło na wytworzenie się wielu złych mechanizmów czy przetrwanie coraz większych spekulantów na giełdzie. W imię całkowicie liberalnego rynku większość polityków kompletnie zaprzestała ingerowania w działania wielkich banków i innych instytucji finansowych. Dzisiaj już wiadomo, że bankierom i innym inwestorom pożyczającym miliardy dolarów nie tylko wolno, ale trzeba patrzeć na ręce.

Kryzys wynikający z kredytów

W mediach wciąż pojawiają się najróżniejsze opinie na temat przyczyn wybuchu kryzysu finansowego i chociaż zdanie ekonomistów jest w tej kwestii dość spójne, to już samo podejście opinii publicznej oraz elity politycznej czy biznesowej do tego, jakie wyciągnąć z tego wszystkiego wnioski i konsekwencje, są skrajnie różne. Ludzie, którzy w wyniku złego zarządzania korporacjami finansowymi stracili szansę na spłatę swoich zobowiązań lub zostali szorstko potraktowani przez wierzycieli, naturalnie winnych upatrują we wszystkich prezesach i menadżerach tychże instytucji. Politycy z jednej strony muszą dokonywać istotnych reform systemowych, ku zadowoleniu swoich obywateli, a z drugiej strony muszą tłumaczyć się w mediach ze złych decyzji i fatalnie zaprojektowanych budżetów z lat poprzednich. Przez wiele lat to jednak sami indywidualni klienci banków sprowadzali na siebie finansowe problemy – chociaż banki bardzo chętnie sprzedawały kredyt każdemu i wszędzie, odpowiedzialnością klienta pozostawało realne zastanowienie się, czy na taką pożyczkę może sobie pozwolić. Gdy gospodarka się rozwijała, bezrobocie było niskie a zarobki regularnie rosły – nikt nie zakładał złej przyszłości, więc każdy brał od banków kredyty, debety, karty kredytowe i inne usługi, które w okresie recesji okazały się prawdziwą kulą u nogi.

Wychodzenie z finansowego kryzysu

Obecna sytuacja gospodarcza na świecie nie jest już tak fatalna jak jeszcze kilka lat temu, ale niewątpliwie wciąż nie wszystkie podmioty gospodarczej gry wyciągnęły odpowiednie wnioski z wydarzeń minionych lat. Najpoważniejszym wyzwaniem jest niewątpliwie uregulowanie zadłużenia przez największe gospodarki oraz odbudowanie wszystkich średnich i dużych przedsiębiorstw, które najmocniej ucierpiały w trakcie recesji a które zawsze są gwarantem wysokiego zatrudnienia i skutecznej walki z bezrobociem. Bezrobocie zawsze jest niebezpiecznym zjawiskiem, ale w okresie kryzysu finansowego stało się prawdziwie tragicznym problemem, gdyż do grona bezrobotnych dołączyło wiele rodzin, które w latach poprzednich zaciągnęły liczne kredyty i pożyczki – czasami na konsumpcję bieżącą a czasami na poważniejsze wydatki, jak budowa domu chociażby. Gdyby banki nie udzielały niepewnych kredytów, wzrost bezrobocia nie uderzył by tak mocno ani w banki, deweloperów czy producentów samochodów. Ponieważ jednak lata wzrostu gospodarczego wiązały się z maksymalnym sprzedawaniem kredytów każdemu i wszędzie, dzisiaj te niespłacone kredyty ciążą nie tylko samym klientom, ale przede wszystkim tym instytucjom, które pożyczek w pierwszej kolejności udzieliły. W efekcie dzisiaj każdy ma na swoim sumieniu pewne niedojrzałe decyzje podjęte w okresie przed recesją.

Kryzys światowych finansów

W ostatnich latach prowadzi się szeroko zakrojoną kampanię informacyjną, która ma na celu przede wszystkim uświadomienie ludziom, w jaki sposób doszło do kryzysu finansowego i jak wiele różnych podmiotów gospodarczych zawiniło na przestrzeni lat. Wyszczególnienie jednego odpowiedzialnego za upadek światowych rynków nie jest prostym zadaniem, jest niemożliwe. Głównie dlatego, że zarówno bankierzy, analitycy rynkowi, politycy, inwestorzy jak i zwykli indywidualni klienci – zawinili w mniejszym lub większym stopniu. Najpoważniejszym zagrożeniem dla ekonomii okazał się kryzys zadłużeniowy – stagnacja gospodarek i recesja wynikła bowiem dość bezpośrednio ze zbytniego apetytu na kredyty i pożyczki. Zarówno wielkie korporacje, całe państwa kapitalistyczne, jak i niewielkie gospodarstwa domowe, pożyczały pieniądze na potęgę zakładając, że w kilka lat uda się spłacić całe zobowiązanie a firma czy państwo do tego czasu rozwinie się o kilka do kilkunastu procent. W rzeczywistości jednak czynienie takich założeń na wiele lat w przyszłość okazuje się wielkim błędem – państwa nie są w stanie przewidzieć, czy za kilka miesięcy nie wzrośnie bezrobocie i nie spadnie konsumpcja wewnętrzna, czyniąc niemożliwym spłatę kredytów. Tak samo jak rodzina biorąca wielki kredyt hipoteczny nie może być pewna, że przez trzydzieści lat jego spłacania nic złego się nie stanie.

Przyczyny światowego kryzysu

Współczesne gospodarki bardzo mocno tracą w wyniku kryzysu finansowego, który rozpętał się kilka lat temu. Chociaż na początku najpoważniej ucierpiały banki i sektor nieruchomości w USA, z czasem okazało się, że inne gospodarki i regiony świata wcale nie są wolne od grzechów kapitalizmu. Najpoważniejszym problemem zarówno firm jak i całych gospodarek było przez dekady niewątpliwie zbyt ochocze zadłużanie się. Inwestorzy chętnie pożyczali pieniądze od banków, czując doskonałą koniunkturę na rynku nieruchomości – deweloperzy budowali jak szaleni, zarówno osiedla drogich apartamentów jak i domy na indywidualne zamówienie. Do czasu gdy klienci indywidualni otrzymywali kredyty hipoteczne bez względu na swoje realne możliwości finansowe – zyskiwała cała gospodarka, bogacili się inwestorzy i bankierzy, więc chętniej pompowali gotówkę w inne sektory. Niskie bezrobocie pozwalało spłacać kredyty tak długo, jak ludzie nie byli zbytnio nimi obciążeni, ale stopniowo wzrastająca recesja i stagnacja kluczowych ciężkich przemysłów przyczyniła się do niemal natychmiastowego wzrostu bankructw. W kłopoty z tygodnia na tydzień wpadały jednak nie tylko rodziny zbytnio obciążone kredytami, ale także średnie lokalne przedsiębiorstwa zatrudniające dziesiątki pracowników, a z czasem także notowane na giełdach korporacje.

Kapitał ważny na rynku

Dobry produkt to w dzisiejszych czasach połowa sukcesu, więc firmy mające innowacyjny towar na wiele miesięcy przed konkurencją rynkową starają się zrobić wszystko, aby ten produkt natychmiast wprowadzić do świadomości konsumentów. Często więc mimo dziesiątek alternatywnych marek, klienci pozostają przy tej, która jako pierwsza odniosła sukces. Firmy mające takie szanse muszą jednak przeważnie przestawić się z produkcji typowo lokalnej i nikłego eksportu na warunki, w których setki nowych hurtowni i sklepów zainteresowane są produktem i aby nie przegrać rynkowej walki trzeba ten towar błyskawicznie wysyłać wszędzie tam, gdzie jest popyt. Nie wszystkie firmy zaś mają na tyle nowoczesną linię produkcyjną czy odpowiednio przygotowane kadry, aby pozwolić sobie na taki biznesowy przeskok. W takich warunkach kredyty dla firm wydają się być jedynym racjonalnym sposobem pozyskiwania pieniędzy. Oczywiście problemu tego raczej nie mają duże firmy notowane na giełdzie, które nie potrzebują pomocy bankowej, aby uzyskać miliony na rozwój. Od tego są giełdowi inwestorzy, którzy bardzo chętnie sięgają do kieszeni głęboko, kiedy roztacza się przed nimi wizja szybkiego wzrostu wartości ich akcji. Mniejsze przedsiębiorstwa są jednak skazane na banki, które po analizie ksiąg i budżetu często chętnie udzielają takich kredytów na inwestycje i rozwój.

Pieniądze na rozwój firmy

Wprowadzanie kapitału na rynek to bardzo ważny element funkcjonowania każdego banku. Gdyby nie te instytucje w wielu regionach po dziś dzień po prostu brakowałoby pieniędzy na podstawowe inwestycje w infrastrukturę czy po prostu tworzenie nowych miejsc pracy. Przykładowo, gdy mała rozlewnia wina lokalnego zaczyna odczuwać wzrost zainteresowania swoim produktem, może pokusić się o pożyczkę i rozwinąć zarówno linię produkcyjną jak i swój marketing – także poprzez zatrudnienie nowych pracowników. Tak rozwijająca się firma w okresie wzrostów gospodarczych ma ogromne szanse na dokonanie prawdziwego skoku handlowego – z firmy operującej wyłącznie na lokalnym rynku, adresującej swoje produkty do ludzi zaznajomionych z jakością, na firmę reklamującą się i sprzedającą poza granicami regionu a później może nawet kraju. Aby jednak dokonać odpowiednich zmian technologicznych, zainwestować w nowoczesny transport i logistykę, wynająć czy wybudować własny magazyn i podnieść jakość kadr oraz zarządzania – trzeba nie tylko znać się na biznesowych modelach, przede wszystkim potrzebne są pieniądze. I banki od wielu lat robią wszystko, aby zapewniając sobie odpowiednią stopę zwrotu jednocześnie wspierać wszystkie te przejawy gospodarczości, które wskazują na wyjątkowo racjonalne podejście do biznesu i dobry produkt.

Sukces wielkich firm

Znaczenie współczesnego sektora bankowego dla niemal każdej dużej firmy a także gospodarstwa domowego jest ogromne. Trudno wyobrazić sobie przeobrażenie wielu przedsiębiorstw, gdyby nie pomoc banków inwestycyjnych. Te zazwyczaj ignorują potrzeby indywidualnych klientów, nastawiając się wyłącznie na współpracę z podmiotami gospodarczymi gwarantującymi zupełnie inne projekty i inny czas zwrotu inwestycji. Jeśli firma potrzebuje miliona złotych na unowocześnienie linii produkcyjnej, w efekcie czego zacznie przynosić dwukrotnie większe dochody – bank udzielający takiemu klientowi kredytu może liczyć na bezpieczny zwrot inwestycji wraz z oprocentowaniem i to w znacznie krótszym czasie, niż przykładowa rodzina zwraca kredyt hipoteczny. Nie dziwi więc, że w wielu krajach po dziś dzień wyraźny jest podział między bankami komercyjnymi adresującymi swoje produkty do zwykłych klientów i tymi, które współpracują tylko z firmami i inwestorami. Są jednak i takie kraje, w których grupy kapitałowe skupiają w swoich rękach zarówno banki komercyjne jak i inwestycyjne i starają się skutecznie sprzedawać zarówno pożyczki dla firm planujących ekspansję jak i rodzin potrzebujących pożyczki na budowę domu albo kupno większego i bezpieczniejszego samochodu. To i to jest inwestycją, która bankowi przynosi spore korzyści.

Budowanie silnej marki

W chwili obecnej bardzo wiele mówi się o kredytach i zagrożeniach, jakie te niosą dla niemal każdej współczesnej gospodarki. Powodem takich rozważań jest naturalnie kryzys finansowy, któremu można było w ogromnej mierze zapobiec, jeśli nierentowne gospodarki i przedsiębiorstwa byłyby o wiele bardziej wnikliwie analizowane, a udzielanie pożyczek zadłużonym podmiotom byłoby karalne. Naturalnie często korporacje celowo zmieniały swoje rozliczenia, manipulowały informacjami i kreatywnie księgowały pewne zadłużenia, by w innym miejscu wykazać je jako zysk – ale i to mogło mieć mniejszą skalę, gdyby odpowiednie instytucje wnikliwiej analizowały poczynania czołowych firm na rynku. Dzisiaj nie pozostaje nic innego, jak kształcić społeczeństwa, opinię publiczną i media w zakresie tego, jakie działania ekonomiczne są patologiczne i prowadzą do manipulacji na rynku. W efekcie coraz większa jest presja na polityków, by ci zadłużali gospodarkę tylko i wyłącznie wtedy, gdy mają ku temu odpowiednie przesłanki i wymaga tego sytuacja – nie dla zaspokojenia chwilowych populistycznych potrzeb obciążających budżet. Odpowiedzialni są jednak także i zwykli ludzie, którzy muszą natychmiast zmienić swoje podejście do łatwych i bardzo dostępnych kredytach, pożyczkach i debetach, branych zbyt lekką ręką.

Sukces za pożyczone pieniądze

Istnieje wiele sposobów na zbudowanie odpowiedniej pozycji swojej firmy. Naturalnie nie ma nic pewniejszego od umiejętnego budowania wartości dzięki dochodom – bez zadłużania się. W pewnym momencie jednak każda większa firma, mająca na swoim koncie sukcesy i perspektywy na podbicie kolejnych rynków czy podpisanie ważnych kontraktów, staje mur czy ściana, do pokonania której niezbędne są ogromne nakłady finansowe. Aby przejść na nowy poziom i poczuć inną jakość handlu czy zarządzania, trzeba niekiedy wziąć kredyt. Przez wiele lat istniała wyraźna granica pomiędzy bankami zajmującymi się kredytami inwestycyjnymi. Dokładna analiza budżetu i ksiąg dużego przedsiębiorstwa szykującego się do giełdowego debiutu wymaga kompletnie innej wiedzy i innego podejścia aniżeli analiza kredytowa zdolności przeciętnego gospodarstwa domowego. Banki skupiające się na współpracy z dużymi firmami mogły liczyć na kompletnie inną stopę zwrotu takiej pożyczki – skoro bank stawał się udziałowcem w inwestycji opiewającej na setki milionów, mógł liczyć na bardzo konkretny zysk. Firmy natomiast, ze względu na swój liczny majątek, stanowiły zawsze bardzo bezpiecznego partnera do zabawy w kredyty – nawet gdyby firmie nie udało się dokonać prawdziwej rewolucji i zwojować nowych rynków, bank miał z czego wyegzekwować swoje należności.